Kto chociaż raz miał problemy z zatokami ten wie, co teraz czuję i jak się czuję!
Kłopotów z zatokami nabawiłam się można powiedzieć na własne życzenie, jeszcze za czasów studenckich.
Obóz sportowy, rozgrywki w siatkę i mój katar. Ale co tam jak trzeba grać to i z katarem można.
PRZEZIĘBIONY KATAR ! można sobie coś takiego zafundować… dacie wiarę ?!
Skończyło się punkcją zatok po obozie sportowym i radą pana doktora -”Przez jakiś czas (kilka lat) będzie pani miała spokój z katarami, ale naprawdę, proszę na siebie bardzo uważać i raczej się nie przeziębiać!’
Ok, łatwo powiedzieć, ale poza tym kto bierze na serio takie uwagi, jak ma dwadzieścia kilka lat !
Po punkcji miałam naprawdę spokój przez dobrych kilka lat.
Potem zdarzały się lżejsze lub poważniejsze nawroty,
Ostatni poważny zatokowy nawrót miałam jakieś 10-11 lat temu, kiedy to na Święta Bożego Narodzenia
zjechała się do nas rodzina, a ja nie byłam w stanie podnieść się z łóżka.
Jedynie dzięki solennej obietnicy jaką złożyłam laryngologowi, że będę leżeć w łóżku i że ma kto robić mi zastrzyki dożylne ( wenflon) nie wylądowałam w szpitalu !
Pielęgniarka z naszego Ośrodka Zdrowia przyjeżdżała codziennie …
Przez ostatnie 10 lat naprawdę chuchałam i dmuchałam na moje zatoki.
Bez względu na pogodę zawsze jakiś zamotaniec na głowie, żeby mnie nie przewiało.
Skarpety na noc, bo zatokowcy mają skłonność do „zimnych nóżek”, a od tego niedaleko do kataru ….
I takie różne inne profilaktyczne zabiegi – inhalacje czosnkowo-cebulowe, amolowe , okłady z czarnej rzepy jak tylko coś zaczynało się dziać
No jakoś dawałam radę.
Aż dopadło mnie w zeszłym tygodniu na Wyspie.
Wizyta u wnuków, bo tam ferie i … pechowa wizyta :(
Dzieci z gilami po pas to i ja się nie ostrzegłam!
Początkowo wyglądało to na zwykły katar
Ibuprom zatoki, bez którego się nie ruszam, trochę akcję powstrzymał, ale trzeba było jednak z Wyspy wrócić i pewnie gdzieś na lotniku mnie przewiało, czyli kolejny raz „przeziębiony katar”.
Lekarz pierwszego kontaktu już w Polsce, przepisał antybiotyk i leżenie w łóżku – stosuję się!
Objawy nie są jednak obiecujące – tzn. wygląda na to, że walka potrwa trochę.
Drugi dzień na antybiotyku i NIC nie drgnęło w dobrą stronę.
Jeszcze zostało 5 tabletek …
Żeby chociaż temperatura spadła …